Blog roku 2005

Którą nazywają „Spalona”

 

 

 

 

 

 

Szklary, Beskid Niski 

Dodaj komentarz

HTML

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.

Plain text

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Udowodnij że nie jesteś robotem!
  _  _      __     _    __     _____ 
| || | / /_ / | / /_ |___ |
| || |_ | '_ \ | | | '_ \ / /
|__ _| | (_) | | | | (_) | / /
|_| \___/ |_| \___/ /_/
Wpisz kod z ASCII art.

Komentarze

~Jolka 25 Kwiecień 2007 23:45 Trzeba chyba mieć specjalne względy tam na górze,by trafić na taki zachód słońca.Oczywiście zazdroszczę… ~czado 25 Kwiecień 2007 22:31 Piękne. Ja czasem tak mam, gdy jestem w centrum spektaklu…Pozdrawiam… ~Carrmelita 25 Kwiecień 2007 22:04 ‘Proporce nie powiewająI flagi nie łopocą,I cisza w krąg zalega.Tysiące rycerstwa ,Tysiące rycerstwa …Kim jest ta dziewczyna ? Czy znam jej imię ?Kim ona jest ?Joanna, Joanna nosi złoty krzyżI wygląda tak pięknie w swojej zbroi.Joanna, Joanna Bogu pocałunek śleI nigdy nie włoży pierścienia na palec. Wszystkie armaty strzelająI miecze dźwięczą,I konie nacierają,I flagi łopocąI bitwa narasta.A dzwony, a dzwony biją …Kim jest ta dziewczyna ? Czy znam jej imię ?Kim ona jest ?Joanna, Joanna nosi złoty krzyżI wygląda tak pięknie w swojej zbroi.Joanna, Joanna Bogu pocałunek śleLecz nigdy nie włoży pierścienia na palec. Joanna, Joanna, Joanna Bogu pocałunek śleI wygląda po prostu pięknie w swojej zbroi.Pięknie w swojej zbroi …Dla Ciebie, Panie tańczę lekko na paluszkachA łąki płoną kwieciem …( Hyhym, Hyhym, Hyhyhym – maszerują zbrojni …)( A-aaaaaaaaaaaaaa ! A-aaaaaaaaaaa ! – krzyk kobiety ) Dam Ci Panie dowód mojego oddaniaA Ty podaruj mi skrzydła,Bym zmartwychwstałaW trzepocie ognia,W tumanie popiołu.( Hyhym, Hyhym, Hyhyhym – maszerują zbrojni …)( A-aaaaaaaaaaaaaa ! A-aaaaaaaaaaa ! – krzyk kobiety )’Wolne tłumaczenie niesamowitego utworu ‘Joanni’ z magicznej płyty ‘Aerial’ Kate Bush. Twoje zachody słońca, Czado, przypomniały mi tą pieśń. Mam gęsią skórkę, gdy jej słucham . ~Monique 25 Kwiecień 2007 11:37 Cudownie uchwycone kolory nieba… układ chmur potęguje tajemniczy niepowtarzalny klimat tej właśnie chwilihttp://avangarda.bloog.pl ~asfoto 23 Kwiecień 2007 19:41 Widzę że fascynują Cię zachody słońca. Ciekawie wychodzi Tobie ich przedstawienie, ale wszystkie zdjęcia są miłe dla oka.zapraszam na mojego blogawww.asfoto.bloog.pli pozdrawiam ~J 21 Kwiecień 2007 15:29 ….dlatego żeby swoją drogę móc odnaleźć w atramentowej podróży poprzez kolejne ciemne horyzonty i jasne świty, wiedzieć zawsze o sensie tej drogi w nieznany czas przyszły, mieć siłę i pewność i radość na każdy kolejny dzień …..zamyśleni spoglądamy na drogowskazy pozostawione nam pod niebem zachodzącego słońca…jak TUTAJ…… ~Carrmelita 18 Kwiecień 2007 12:16 To jest jak Msza wieczorna, jak Podniesieniu, jak ‘Ciało Chrystusa’ i krew Jego i męka …Jakby co dnia Zbawiciel za nas umierał w spokoju i łagodnie … ~fishbone 17 Kwiecień 2007 12:10 poznaję, kapliczka na Szklarach. niepokorna.ip@op.pl 17 Kwiecień 2007 10:11 wspaniałe… bardzo lubię takie fotki… zresztą masz wspaniałe okolice, aż Ci zazdroszę…pozdrawiam dorotam@buziaczek.pl 17 Kwiecień 2007 09:34 To jest niesamowite, tylko pozazdrościć, pozdrawiam Amber ~.ja 17 Kwiecień 2007 08:13 widok tego krzyża z oddali kojarzy mi się z kapłanem unoszącym monstrancję przy podniesieniu… ~ameli 17 Kwiecień 2007 03:46 Stęskniłam się już za pełnymi dramatyzmu zachodami słońca, bo u mnie ostatnio niebo cichym szeptem błękitu i tiulową poświatą różu żegna ognistą kulę – spokojnie i potulnie odchodzi słońce do krainy snu.A u Ciebie Czado ogniste łuny światła, niczym otchłanie Mordoru paraliżują niesamowitością. A może to wcale nie Mordor lecz CZYŚCIEC. Kapliczka niczym latarnia nadziei góruje tu nad lawą oczyszczenia, nad którą unoszą się opary grzechu. Kapliczka byłaby ostatnim przystankiem gdzie o wybaczenie mogłabym prosić, a później w dół… za czarną krawędź życia… prosto w wyznanie win. Oby dotrzeć do przeciwległego brzegu lepszego wcielenia… ocalałabym… Jeśli nie – przyjdzie mi się tułać po bezkresach piekielnej otchłani… ona dla mnie już tuż przy brzegu się otwiera.Patrząc na te fotografie z jednej strony myślę o wierze, a z drugiej strony pogańska natura praprzodków się we mnie odzywa. Pełne grozy chmury i ognisty zachód prowokują, by TAM rozpalić ognisko i odprawiać słowiańskie rytuały na cześć słońca, ognia i ziemi… skakać przez ogień i puszczać wianki na wodzie – jak w noc świętojańską. Mimo upływu czasu, korzeni pochodzenia nie jesteśmy w stanie wyrwać z duszy… to siedzi w nas głęboko.I na koniec … bardzo się cieszę i dziękuję Czado, że za sprawą fotografii mogę być tam gdzie Ty… być w poznanych mi dzięki Tobie miejscach i odkrywać ich nowe oblicze. Gdzie Ty tam my wszyscy (wirtualnie oczywiście Pozdrawiam ~ameli 17 Kwiecień 2007 03:02 Pewne motywy zapisują się nam w pamięci jako niezmienne i stałe obrazy, ale chyba niesłusznie, bo skuta mrozem i oprószona srebrzystym śniegiem dzisiaj pod tytułem „Spalona” widnieje. Zimą wydawała się krucha i delikatna… jakby była stworzona mroźnym oddechem, który w jednej chwili mógł się rozproszyć, a dzisiaj majestatyczna i silna trwa mocno i swoim dźwięcznym brzmieniem stoi na straży naszej wiary. Wtedy niczym kryształ w śnieżnej krainie, a dzisiaj jak żarem nieba spalona …góruje nad horyzontem i przypomina, … by Właściwemu za piękny dzień podziękować.Zimą niebo nieme było, a dzisiaj grzmi całą swoją potęgą.Kapliczka nas upomina, a ziemię i niebo (na drugim zdjęciu) swoim milczeniem godzi. Te dwa olbrzymy, które za dnia kontrastem zieleni i błękitu „gryzły” się ze sobą teraz milkną i łączą się we wspólnym kolorze. Z oddali płyną już obłoki, które otulą i ukoją zmęczoną „plonowaniem” ziemię. Niebo naciąga już nad ziemią granatową kołdrę nocy i powolutku gaśnie światło dnia.Ale jak widać zanim ciemność nastanie natura piękną wieczorną bajkę nam opowiada. ~J 16 Kwiecień 2007 23:32 …jak czyjeś spalone uczucia, poplątane losy, przerwane istnienia, jak cienie czasów, które trudno zrozumieć gdy dzieje się zło…i jak chwila po burzy, w której próbujemy wszystko poukładać pomimo wszystkiego, dziekuję Czarodzieju za ten piękny spokojny wieczorny pejzaż sennych myśli, tak bardzo mi dzisiaj potrzebny, jutro wszystko stanie się jasne przecież..