Blog roku 2005

Archiwum miesięczne

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 

Kolejny raz w Tatrach, które znów bardzo łaskawe dla mnie. Wspaniałe światło, świeża zieleń, resztki śniegu, aparat w plecaku, powodują, że czuję się lekki, „noga podaje”,
a zmęczenie mimo nieprzespanej nocy nie ma do mnie dostępu.

 

…warto było biec cały dzień z lustrzanką podskakującą na plecach.

Od przynajmniej trzech lat zmagam się z dylematem: biegać czy robić zdjęcia. Fotki niestety często przegrywały. Teraz wszystko wskazuje na to, że udało się znaleźć kompromis. Da się biegać z ciężkim aparatem w plecaku. To kwestia techniki. Tu zacytuję znamienitego kolegę:  …podstawą dobrej techniki jest zwierzęca siła … :D
P.S.
Może zbyt narcystycznie napisałem, ale usprawiedliwiają mnie endorfiny, które jak to kiedyś skwitował kol. Redaktor (równie znamienity): „…wylewają się uszami…”.
P.S.2.
O czym piszę? 38km do przodu i 3250m ku niebu,  tyle samo w dół – niedzielny trening w Tatrach :)
P.S.3.
Musiałem się tym podzielić – to przez te modelki ;)

… to kwestia kilku chwil, gdy pojawisz  się na szlaku, niezawodnie, jak zawsze…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  
 
 
 
 
 

 

 

 

 

 
w Tatrach Zachodnich

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
… w Tatrach Zachodnich

… jeszcze raz było mi dane. Dziękuję!

…patrzeć na świat przez źdźbła traw, jak przez opadające z czoła włosy…

…nie bać się kolorów, nie wiedzieć co to kicz…

…nie myśleć o tym co będzie jutro…

…cieszyć się chwilą…

…kochać normalność, zwyczajność, ufać…