Blog roku 2005

Archiwum miesięczne

 

 

Instynktownie wracasz tu jak ptak do gniazda, z nadzieją, że gdy usiądziesz pośród traw patrząc na zachód słońca wszystko będzie jak dawniej… Ale nie jest…  Nikt nie kosi łąki, drogi zarosły, czujesz porażający powiew Czasu, który nabiera co raz większego tempa ignorując twoje prośby. Nawet słońce i chmury jakieś obce… Nie jesteś u siebie? Gdzie jest teraz twoje miejsce?
  

 

 


 

Oglądałem cuda świata, a wzruszyłem się tutaj.

Dziękuję dobrym rękom, które ociosały kamień, posadziły go tutaj, podniosły i naprawiły, gdy runął pochylony czasem. Zadbały o kwiaty i postawiły ławeczkę.

Dziękuję szczególnie Tym, którzy modlili się. 

Proszę by ich nie zabrakło.  By trwali na ziemi ojców, wykosili  łąkę,  postawili kopki z sianem, obrobili kartofle, które może nazywają ziemniakami, a utrudzeni  przyszli odetchnąć tu, na rozstaje dróg, u stóp Barbarki. Szczęść Boże!