Blog roku 2005

Beskid Niski

 

Wielu widziało i fotografowało to przede mną i pewnie wielu zobaczy to po mnie, ale zawsze dobrze mieć swoje ;)

 141 km do Krzesanicy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I jeszcze bonus, dobrze widoczny, odległy o 116 km Zlaty Stol (1322m) w paśmie Volove Vrchy na południu Słowacji.

 

 

Gdy udało ci się pokonać lenistwo i poderwać się by witać słońce w porannych zorzach.
Tyle razy tu byłeś, a przecież nigdy nie było tak jak teraz. Więc dziękujesz, że jeszcze raz było ci dane tych kilkanaście najlepszych minut...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Słońce, piękna pogoda,..., w tym miejscu raczej by przeszkadzały. Tu najważniejszy jest klimat...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdzie wzrusza cię, że stoi jeszcze ta stara wierzba, że jest jeszcze ta czereśnia, bo tylu "twoich" drzew już nie ma.
Że nie zarosła jeszcze ta łąka, że nikt nie postawił tu jeszcze domu i możesz jeszcze tędy przejść.
Że twoje dzieci mogą przyprowadzić tu swoje pociechy, tak jak ty to kiedyś robiłeś.
I że mógłbyś napisać o tym miejscu książkę, bo to pół twojego życia.

 

 

 

 

 

 Czy z całego dnia nie najlepsze jest pierwsze i ostanie pół godziny?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z jakąś niewypowiedzianą tęsknotą wspominam czas, gdy będąc dzieckiem namiętnie rozdeptywałem ostanie zaspy, słuchałem bulgotu strumieni wypływających spod śniegu i znikających ponownie w śnieżnych tunelach. Czułem moc niemal równą Stwórcy mogąc zmieniać ich koryta, budować zapory, tworząc kaskady. W skali mojej wyobraźni miały one rozmiary Niagary.

A później, gdy narty stały się przedłużeniem moich nóg wynosiłem je na resztki śniegu takie jak tu, by wykonać ostatnie wiosenne zjazdy. To najcenniejsze szusy jakie pamiętam. Może za sprawą kilku kilometrów pokonanych ze skorupami i nartami na plecach. Nie wiedziałem wtedy co to skitury. Może ich nie jeszcze było?

 

 

 

 

 

Strony

Subskrybuj Beskid Niski