Blog roku 2005

Gdzie chodzenie jest nagrodą

 

Przełęcz Orłowicza w Bieszczadach. 

Dodaj komentarz

HTML

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.

Plain text

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Udowodnij że nie jesteś robotem!
  _____   _    ___    _____   ____  
|___ / / | ( _ ) |___ | |___ \
|_ \ | | / _ \ / / __) |
___) | | | | (_) | / / / __/
|____/ |_| \___/ /_/ |_____|
Wpisz kod z ASCII art.

Komentarze


  • ~Jolka

    I marzenie spełniło się…Korona Bieszczadów zdobyta!!!Jestem WIELKA!I trochę nieskromna,ale to był „mój pierwszy raz” i w dodatku solo.Miałam farta do potęgi n-tej :wymarzoną pogodę.Aparat wprost grzał się od pstrykania!Pozdrowienia od bieszczadzkich buków,połoninek,mgieł i obłoczków…Jutro chyba będziemy płakać :Bieszczady i ja…



  • ~Jolka

    Właśnie takie mi się marzą-nie wiosenne,nie letnie…



  • ~Marcella

    Tu nie chodzi o tylko Przełęcz Orłowicza. Myślę, że dla mnie, i dla pana Czado chyba też, nagrodą jest sam fakt MOŻNOŚCI chodzenia, cudowny dar przemieszczania się tam, gdzie nogi i oczy poniosą. I to może być dział w Gliniku Zaborowskim, to może być łąka na Posadzie, a może być i ta przełęcz – wszędzie tam, gdzie przypomina nam się, skąd jesteśmy i dokąd idziemy. A przynajmniej dokąd powinniśmy iść.



  • ~evita

    dlaczego chodzenie po Przeleczy Orlowicza jest nagroda wg.Pana ?



  • ~Majolla

    Tak jak oglądanie twoich zdjęć….



  • rozsznurowana@op.pl

    pol zycia tam spedzilam :)