Blog roku 2005

Nadzieja

 w Bieszczadach

Dodaj komentarz

HTML

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.

Plain text

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Udowodnij że nie jesteś robotem!
  _  _     _____   _  _      ___     ___  
| || | |___ | | || | ( _ ) / _ \
| || |_ / / | || |_ / _ \ | (_) |
|__ _| / / |__ _| | (_) | \__, |
|_| /_/ |_| \___/ /_/
Wpisz kod z ASCII art.

Komentarze

stefa (niezweryfikowany)

Nadzieja...
Właściwie na co?
Na Nowy lepszy Rok , aby okazał się przynajmniej nie gorszy od poprzedniego?
Na ciepło którego nie widać a co gorsze nie czuć ...?
Wiosna tak daleko i ten cholerny ziąb...który przenika mimo , że idę otulona w puch niczym Marianna z Bożej Podszewki....
Zapadam się w śniegu i brnę wbrew rozsądkowi...bo gdzieś jest nadzieja...

Nadzieja na zmiany ?
Kiedy wygodnie po staremu ...

Nadzieja na kolor w bieli krajobrazu?
Kiedy nie wiem czy biel przed oczami to oznaka rychłej utraty przytomności ,czy to krajobraz wkoło,płata mi figla...
...i ten cholerny przenikający ziąb bez nadziei...
Na żywy ognisty kwiat w białej sukni Pani zimy...?
Zwiastun ciepła...
Na kolejny świt i kolejny zmierzch ...klamry bobrze przeżytego dnia...?
...Nadzieja ...
Czy w ogóle warto czekać?

Chyba chciałam napisać , że nie lubię zimy.
Ale cieplutko pozdrawiam

czado

@Stefa. Pięknie napisałaś, że nie lubisz zimy. Wśród moich kolegów mówi się: nie ma złej pogody, jest tylko niewłaściwy ubiór. To duże uproszczenie, bo jeszcze potrzebne jest zdrowie.

Uwielbiam zimę, choćby dla scen takich jak te: http://onephoto.net/?id=12081#12081 http://onephoto.net/?id=12350#12350 Mam nadzieję, że jeszcze mi się przytrafią.
Biel w oczach... Po każdym pobycie na śniegu poprawia mi się wzrok. Znów mogę czytać drobne literki bez okularów. Gdy raz zemdlałem jako chłopiec z powodu głupiej zabawy z hiperwetylacją miałem w oczach ciemność. Nowy Rok... Wystarczy, żeby wszyscy byli zdrowi...
Przenikający ziąb... Fizycznie doświadczyłem go ostanio bardzo dotkliwie na pogrzebie kolegi, ale mocno ogrzałem się wewnętrznie. Jego życie miało sens, a zgromadzeni na ostanim pożegnaniu dali temu wyraz.
Nadzieja... Gaśnie ostania, jak ten obłok...

 

stefa (niezweryfikowany)

Pamiętam jedno z tych zdjęć było na Twoim blogu kila lat wstecz.
I już widzę oczami swojej wyobraźni, jak ten wiatr zimny wirtuoz robi sobie z moich żeber partyturę, jak każda moja piszczel jest dla niego nutą z której musi utkać symfonię ...lodowaty hymn na cześć Królowej Śniegu...
Ale pamiętam też kiedy ostatnio szłam ciemną nocą, drogą zawianą śniegiem, w duży mróz mając nad głową tapetę z gwiazd w idealnej ciszy, tak cichej że aż głuchej i mając nadzieję że wilki przeszły na wegetarianizm a stado dzików, które widziałam dzień wcześniej poszło hen ...osiągnęłam stan Nirwany...
Często chodzę nocą czasem zakładam słuchawki choć wiem że nie powinno się tak robić , ale idąc tak samotnie mając w uszach tylko muzykę a przed oczami świat bez dodatkowych bodźców potrafię się wyłączyć i tylko iść dla samej przyjemności bycia w ruchu..
Nocą wszystko jest inne.
Gdyby jeszcze śnieg był ciepły...
Niestety nie zauważyłam u siebie poprawy wzroku po dłuższym pobycie w bieli , niestety i większe litery sprawiają mi już trudność w czytaniu , a okulary lubią zabawę w chowanego.
Muszę to sprawdzić może trzeba się w specjalny sposób wpatrywać , w patrzeniu jest jednak różnica.
Jest zatem nadzieja...
Zemdlałam jeden raz w życiu w drugiej klasie podstawówki na próbie na akademię . Walnełam o podłogę i zobaczyłam nieboskłon mogę się nawet pokusić o stwierdzenie , że nieba mi przychylono.
Niestety zauważam też , skutki uboczne tego wydażenia NIEODWRACALNE .
No cóż zawsze jest nadzieja na generalne porządki i powrót na miejsce tych zruszanych klepek na parkiecie mojego umysłu.
Jest nadzieja...
Ps.
Teraz tak patrzę , że mnie chyba klawiatura troszeczkę poniosła. przepraszam.

czado

...jak ten wiatr zimny wirtuoz robi sobie z moich żeber partyturę...Zapamiętam to na czas, gdy mroźny wicher dobierze się do moich gnatów, na co długo czekać nie będzie trzeba. Z pewnością zrobi się cieplej, bo gdy jest wesoło to jest ciepło. Oby Twoja klawiatura porywała Cię jak najczęściej bo dużo frajdy z tego. Nie masz obowiązku lubić zimy, a z taką argumentacją możesz czuć się całkowicie od tego zwolniona. Zapraszam jednak do bezpiecznego oglądania przez szybkę monitora tortur, które Cię ominą, a którym ja w najbliższych miesiącach będę się systematycznie poddawał... Też w młodości mocno uderzyłem się w głowę, potylicą o... lód na stawie, bo nie wiedziałem, że łyżwy marki Junak są tak śliskie. I w środku dnia zobaczyłem wszytskie gwiazdy. Szkoda, że konstelacji nie zapamietałem. Uświadmiłaś mi... tak to może wiele wyjaśniać...

stefa (niezweryfikowany)

Niestety te tortury raczej mnie nie ominą...
Jestem beznadziejnie uzależniona od gór...pagórków...i wszelakich kretówek...bez szansy na odwyk.
...Damy radę...Nie zawsze dmie.