Blog roku 2005

Jeszcze kilka chwil…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

… i pora zmykać bo więcej ostrzeżeń nie będzie.     

Dodaj komentarz

HTML

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.

Plain text

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Udowodnij że nie jesteś robotem!
   ___     __     _  _     ____    _  _   
/ _ \ / /_ | || | |___ \ | || |
| (_) | | '_ \ | || |_ __) | | || |_
\__, | | (_) | |__ _| / __/ |__ _|
/_/ \___/ |_| |_____| |_|
Wpisz kod z ASCII art.

Komentarze

Komentarze: 

  • ~mariona

    Gratuluję Panie Czado! Już Cię Rohacze zwabiły. Zdaje się, że Hruba Kopa i Tri Kopy rzuciły na Ciebie urok. Cieszę się, bo jak nikt inny zasługujesz na to by dotknąć ICH majestatu. Polecam odcinek od Przełęczy Banikowskiej przez Banikow aż do Przełęczy Smutnej no i Rohacz Ostry. Zresztą wszędzie tam jest magnetycznie. Jest trochę eksponowanych miejsc i łańcuchów. Zdjęcia z pewnej odległości są świetne- oddają urodę całego pasma. Pozdrawiam i witam w kręgu fanów Tatr Zachodnich.



  • ~Carrmelita

    Tak, zajmowanie się pięknem, tworzenie z wnętrza, porzucanie codziennej szarzyzny jest egoistyczne, ale każdy prawdziwy artysta musi otrzeć się o taki egoizm. Inaczej nie zaistnieje i nie będzie oryginalny, niepowtarzalny, odkrywczy. Poza tym ten egoizm jawi mi się jako weną twórczą, przemożna siła, która pcha artystę do pracy nad materią, myślą, dźwiękiem … Wybaczamy artystom ich egoizm i dziwactwa, bo dają nam sztukę – wartość bezcenną. Bez egoizmu nie byłoby twórczych jednostek i ich dzieł. Tak to widzę.

  • ~J

    ……nadal są jak katedry moich snów……pomiędzy błękitem myśli niekoniecznie spokojnych o Wojowniku Światła, o nowych przestrzeniach , których tak mocno wypatruję, że muszą się zdarzyć…o takich dobrych myślach, których czasem nie pojmuję dlaczego są ……i o moim bywaniu gdzie indziej, które nie ma sensu zupełnie….. bo w górach jest wszystko co kocham, wszystkie myśli są w bukach…..

  • ~ameli

    Znalazłam wspomnianego orła to WOLNY i szybuje na fotografii z 25 października 2004…odsyłam tam zainteresowanych…patrząc na owo zdjęcie naprawdę czuję sie powiew wiatru i wolność bezgranicznych przestrzeni

  • ~Iga

    Krytyka???!!!!Ależ skąd może najwyżej recenzja.Podoba mi się bardzo.

  • ~ameli

    Carrmelito nie bądź taka surowa wobec siebie – tu mocno przesadziłaś z krytyką swojej osoby…szczerze pozazdroszcze, że masz odwagę pięścią w stół walnąć, bo mi jej brakuje (oczywiście nie pięści – bo te mam nawet dwie, ale odwagi) co zdecydowanie często mi szkodzi.Bądź sobą „w różnorodności piękno i moc” jak pisał Czado, a i ciekawsze polemiki :) Dziękuję i cieszę się, że napisałaś szerzej o Wojowniku Światła, chyba dopiero teraz Go naprawdę rozumiem i to, na czym polega jego „walka”, bo jakby nie było to Wojownik, a nie tchórz uciekający z pola bitwy…Jakoś tak zawsze patrzymy i oceniamy ze swojego punktu widzenia, pod siebie wszystko chcąc dopasować nie zawsze sens idei rozumiejąc … stąd moje słowa, by iść na kompromisy… ale wtedy wojownik nie będzie Wojownikiem.Teraz wszystko zrozumiałam, ale też się zasmuciałm, bo w „kompromisowej” wersji miałabym choć cień sznsy, by być owym Wojownikiem, a tak w Twojej – właściwej interpretacji – nic z tego… nie potrafię walczyć… zbyt często ulegam lub w zdecydowanej większości przypadków rozejm stosuję….i tak bardzo chciałabym być po witacemu „indywidualnie i pięknie zbędna”…zniknąć z pola widzenia przyziemnym błahostkom i zajmować się tylko tym, co w danej chwili jest dla mnie najważniejsze, ale czy nie byłoby to wtedy zbyt egoistyczne z mojej strony?

  • ~Carrmelita

    Dziękuję, Igo, za dobre słowo. A teraz czekam na krytykę moich rymowanek. Krytyka, nawet druzgocąca jest zawsze konstruktywna ! Jestem przygotowana na lecące pomidory… Tak sobie myślę, że może nasza pisanina ośmieli i innych do otwierania się na blogu i mówienia więcej o sobie. Przez to lepiej się poznajemy. Przez to Czado wyraźniej nas zobaczy oczyma wyobraźni. Może zapracujemy kiedyś sobie na wspólne spotkanie przy ognisku, na polanie, gdzieś na Wólce, Wołtuszowej lub na Przymiarkach ( nie wiem , czy tam w ogóle można rozpalać ogniska !!?? ). Byłoby wspaniale poznać się i razem odkrywać piękno gór … okiem i aparatem.

  • ~Carrmelita

    Jak można smakoszom wina lub markowych trunków, tj. śliwowiczka, przypinać złą etykietę ! No nie, Ameli, wiem, że sama nie wierzysz w to, co napisałaś …. Toć lekarze na całym świecie biją na alarm, że najzdrowszymi narodami są: Grecy, Włosi i Francuzi, i inni tj. mieszkańcy Okinawy i Skandynawowie ( również z innych powodów ). Te trzy narody mają w tradycji kulinarnej i w praktyce, spożywanie win do posiłków, a one przedłużają im życie. Układ pokarmowy to potęga. Nie zapominajmy o tym. Jesteś tym, co jesz i pijesz, to niezaprzeczalny fakt ( oczywiście, nie zagłębiając się w tajniki umysłu i duszy ).

  • ~Carrmelita

    Nie załapałam od razu, Ameli , ‘w jakim kościele dzwonią’ jeśli chodzi o Twój dopisek o Wojowniku Światła …Wróciłam więc na Blog i przeczytałam wpis J. na ten temat i doszłam do wniosku, że piętnujesz moją bezwzględność sądów i ‘wybuchowość’ ( skłonność do warcholstwa – to chyba rodzinne u tych Carrmelitów ) w niektórych kwestiach, np. „fajnej ~a”. Wyraziłaś to subtelnie przy pomocy Wojownika Światła, mojego ideału. Ja widzę tę postać inaczej. Wojownik Światła nie idzie na kompromis ze światem, on wybiera inną ścieżkę życia. Swoją własną drogę. On idzie na kompromis ze sobą ( Gdy słabnie, postanawia zaszaleć. Gdy boleje nad czymś, pomaga sobie nową pasją, nową miłością, itd. On nie ‘szarpanie się ze sobą’ dla zadowolenia innych i dla zrealizowania cudzych wyobrażeń o sobie. Nic wbrew sobie. On nie chce powielać schematów. Chce być rozpoznawalny jako jednostka, chce siebie realizować a nie wzorzec i w tym widzi prawdę ). Fakt, że kroczy inną ścieżką nie oznacza, że nie ma z ‘ludeczkami’ do czynienia. Mija ich przecież. On nie aprobuje głupoty i małości świata. On je ignoruje, z pobłażliwym uśmiechem i przez to demaskuje. A ta dezaprobata to nic innego jak ‘taniec na ulicy’. Jego metodą na ten świat jest łagodny, naturalny indywidualizm. Przypomina mi mądrego Błazna i naszego Witkacego, ( także Gombrowicza ), który powiedział coś w stylu, że woli być indywidualnie i pięknie ‘zbędny’ ( jeżeli artysta może w ogóle być zbędny … ), niż brzydko i pożytecznie jednakowy, zunifikowany.Wojownik jest bezwzględny w stosunku do świata, przez to, że nie dba o zdanie świata, kpi z niego swoją postawą. On idzie za światłem, idzie za prawdą, idzie za pięknem. Inaczej nie byłby Wojownikiem. To jest karta, na którą stawia swoje życie.Każdy z nas może inaczej interpretować Wojownika Światła, bo każdy z nas jest inny. Mamy różne charaktery, temperamenty i inny arsenał broni w walce z głupotą i brzydotą świata. Uciekamy od zgiełku cywilizacji i łapiemy ‘promień światła’, jak w filmie ‘K-PAX’ niejaki Prot -rzekomy kosmita. Chcemy go naśladować, prawda ? Ci którzy pójdą za Protem wyzdrowieją, zostaną Wojownikami Światła dla własnego i innych dobra…

  • ~ameli

    … z opisu J. wnioskuję, że Wojownik Światła nie jest osobąbezwzględną więc może lepiej stosować trudną sztukę kompromisu niż wszystko na jedną kartę stawiać?Ale chciałoby się być wspomnianym Wojownikiem…oj bardzo….

  • ~Iga

    Carrmelito! Wielka to określenie dla Ciebie za małe.Masz piękną poetycką duszę zresztą tak jak Ameli i J jesteście wyjątkowe.Powtórzę po raz kolejny zresztą,że to wielka przyjemność Was czytać pod pięknymi zdjęcjami.Dla mnie jest to prawdziwy relaks i wytchnienie.Jesteście jak świeży powiew wiatru,ożywczy i subtelny.Pozdrawiam.

  • ~ameli

    …nie o takich procentach myślałam pisząc komentarz – ha,ha,ha…tu Cię mam ;P….ale w sumie i te butelkowe potrafią się „wymądrzać”o tym, że w najtęższych głowach zdolne są porządnie namącić ;) … ja śliwowicą też dysponuję tyle, że polską…. z Łącka – prezent od zdobywców Beskidu Sądeckiego – już od roku w lodowce się chłodzi, ale jakoś tak zapach do konsumpcji nie zachęca…zdecydowanie wolę słabsze „japośmiejki” i „kreciogłowy”P.S. … a my tu znowu o „wspomagaczach” dobrego humoru – chyba niechcący złą etykietę sobie przypinamy i nie uwierzą nam później, że razem ledwo dałyśmy radę jednej butelce Sutter Home…. a Kadarka niewzruszona cierpliwie czekała…P.S.2 oczywiście wiem, że pisząc o procentach nie miałaś na myśli tylko tych z czerwonej butelki… z przymrużeniem oka i wyrozumiałością dla mnie potraktuj powyższą prowokację :)

  • ~Carrmelita

    Jestem cała ‘dumna i blada’ i rosnę z pychy do sufitu. Dzięki za uznanie ! Miło słyszeć, że się podobało. Użyłaś tak obrazowych zwrotów/słów/nitek, że podchwyciłam je i jak po nitce do kłębka, doszłam do tego finału.Co do zdjęcia z orłem, to niestety go nie widziałam i strasznie jestem ciekawa, jakie jest ?P.S. Ty rzucasz sztuki plastyczne dla astronomii i poezji stosowanej, a ja chciałabym się zająć np. historią sztuki i jednocześnie designem, wystrojem wnętrz, połączonym z projektowaniem ogrodów, czyli z elementami botaniki. Dziwne to wszystko, prawda ?

  • ~Carrmelita

    Ja też lubię ‘procenty’, a szczególnie te w butelce czerwonej, miodowej, lub przezroczystej. A’ propos. Ostatnio przywiozłam z Bardejova spiską śliwowiczkę i Tokaj ’6-punktowy’. Rewelacyjka !!!

  • ~Carrmelita

    Kiedyś tam powrócę na własnych nogach i znajdę inną drogę, po której błoto będzie ‘szorowało’ gdy ulewa. Hura !

  • ~Carrmelita

    Mój radykalny wpis dotyczył wysokich gór, jakimi są Tatry. Wiem, jak chimeryczne mogą być i za to je wielbię. Szczęściarzom odpuszczają roztargnienie, tylko, że granica w Tatrach pomiędzy roztargnieniem, a nierozsądnym zaniedbaniem i brawurą jest bardzo cienka, na niekorzyść roztargnienia oczywiście. Czasami są go tylko ilości śladowe na skali ‘bezpieczeństwa /szaleństwa’ w porównaniu z zaniedbaniem.Ja także jeszcze długo potrenuję na Bieszczadach, Beskidach i Sudetach nim ośmielę się wstąpić w ‘Bramy Tatrzańskiego Raju’ przez Dolinę Chochołowską. Tak będzie …, ja to czuję, ja to wiem. Na takie widoki,jak na zdjęciach Czado muszę sobie zapracować.

  • ~J

    …czasem warto …pomimo konsekwencji..tak trochę dla swojego wewnętrznego dobra, żeby z radością spojrzeć w lustrze sobie w oczy….

  • ~ameli

    Carrmelito jesteś Wielka… nigdy, nawet w najskrytszych domysłach, nie przypuszczałam iż z tych nic nie znaczących i w żaden sposób nie związanych ze sobą słów można stworzyć takie Dzieło Twórczej Myśli.Jestem pod ogromnym wrażeniem, aż słów zachwytu brakuje :) I jeśli matematyczno-fizyczni potrafią taką poezję tworzyć to ja rzucam tą całą moją humanistykę i przenoszę się na matematykę stosowaną w poezji z elementami praw fizyki wykorzystywanych w twórczym myśleniu. A jako drugi fakultet obieram astronomię, by natchnienia w gwiazdach szukać.P.S. Gdy przeczytałam wiersz przypomniało mi się pewne zdjęcie Waldka, na którym orzeł (bodajże) szybuje nad błękitnymi górami …idealnie ilustruje ono Twoją ostatnią zwrotkę. Tylko nie pamiętam gdzie zdjęcie widziałam, bo tu na blogu raczej go nie ma – może w jakiejś galerii? nie wiem… :( Waldku, a może Ty pamiętasz i przypomnisz nam to zdjęcie – ptak szybował w górnym prawym rogu, całe foto w chłodnych błękitach i tylko gdzie-niegdzie spod pierzastej warstwy chmur przedzierały się szczyty gór.J. też pytała się o zwierzęta w górach, pewnie trudno je już sptkać, a taki orzeł „kołujący” nad graniami to rzadkość i nie jeden z nas chciałby to zobaczyć :) Carrmelito dziękuję z całego serca za wiersz… wydrukuję go sobie, by w ciągiu dnia, w każdej chwili do niego powracać i radosne myśli z jego treścią przywoływać.Po Twojej poezji nie mam co próbować sklecać „rozbieżnych” słów w nową całość… nie sprostam Twojej poprzeczce ;) Dziękuję….

  • ~ameli

    Po raz kolejny przytaknę, i wpełni zgadzam się z Tobą iż „To prawdziwa przyjemność czytać….” o czym i w jaki sposób pisze nasz Czado.P.S. Chciałabym, by moje myśli choć troszeńkę były bardziej zwięzłe i konkretne. Ja niby też z matematycznych się wywodzę…pisanie jakichkolwiek wypracowań zawsze okupowałam płaczem, darciem kartek i złością na cały świat, że muszę to robić. Stąd maturę z matematyki pisałam (jako jedyna w klasie) i nie chwaląc sie poszło mi bardzo dobrze… tylko co się teraz ze mną „porobiło”, że niekiedy ze zwykłymi procentami „nie potrafię się zrozumieć”.

  • ~ameli

    Trudno jednoznacznie stwierdzić …. odpowiedzi będzie pewnie kilka w zależności, czy pytanie skierowane byłoby do turysty czy miejscowego i czy w danym momencie świeciłoby słońce, czy błoto zboczem „szorowało”.Jedno jest pewne, ci którzy dzisiaj wspomnianym asfaltem maszerują takich niezapomnianych przeżyć mieć nie będą… o te doświadczenia i wspomnienia jesteś bogatsza, a Twoje myśli i tęsknoty mają gdzie się zawieruszyć i dzięki nim do tych pięknych lat, szkoda że minionych, z uśmiechem powracasz.

  • ~ameli

    Mam nadzieję, że góry będą zawsze łaskawe i z „przymrużeniem cienia” potraktują moje ewentualne roztargnienia. Bo choć staram się o nich wiedzieć jak najwięcej i na spotkania dobrze przygotować to jednak potrafię w całym zachwycie nad nimi zatracić się i zapomnieć, że sił może zabraknąć w najmniej spodziewanym momencie.P.S. Carrmelito Twoje ostatnie opisy gór sprawiają iż zaczynam się ich bać i z coraz większym respektem o nich myślę, a wyprawę w Tatry odkładam kiedy już na Beskidach i Bieszczadach kika par butów schodzę :)

  • ~Carrmelita

    Czy na ostatnim zdjęciu, tym ze ‘śnieżną łapą’ są jacyś ludzie na ścieżce ? Widzę dwa lekko czerwonawe punkty, czy to już moje oczęta czerwienieją od gapienia się w ekran ?

  • ~Carrmelita

    Przepiękne dwa wiersze ! Boże, jak cudownie wrócić do Tatr mego dzieciństwa i licealnych wypraw. Jakbym znów, przemarznięta i przemoczona schodziła z rumowiska.. i brnęła drogą we wsi, do kościółka pod górę, po kolana w błocie. Strumyczek w ciągu paru godzin opuścił swe koryto i zamienił się w potoki rudej, błotnej lawy, pędzącej środkiem drogi. To były czasy … Dziś drogę pokrywa asfalt. To dobrze, czy źle ?

  • ~Carrmelita

    To góry nami rządzą. Zawracają nam w głowie. Rozkochują w sobie, mamią, wabią i obiecują nieosiągalne … A potem rozcierają na proch za jednym podmuchem wiatru, tak od niechcenia, gdy potkniemy się na grani …Góry to kochanki, które wybaczają nam zdrady, ale nie wybaczają głupoty. Mają też swoich faworytów, którym darowują drugie życie …

  • ~Carrmelita

    Podziwiam i doceniam, Czado, Twoją ścisłą, matematyczną zwięzłość w wypowiedzi. Piszesz inaczej niż ‘barwna i powieściowa Ameli’, ale ta tzw. lakoniczność nie odbiera Twoim tekstom uroku. Wręcz przeciwnie. Nieomal ‘sublimuje’ wrażenia, bez przechodzenia przez ‘topnienie’ i ‘parowanie.’ To jest jak esencja herbaciana. Z niej w wyobraźni każdy robi swój własny napój. A’ propos, ja też jestem z matematyczno-fizycznych i rozumiem ból przedzierania się przez materię słowa. Ty ‘karczujesz las wprawną ręką’, odrzucasz zbędne ozdobniki, ścieżka nie błądzi po manowcach wodolejstwa, jak zdarza się autorce tej wypowiedzi. To prawdziwa przyjemność czytać taki matematyczny, skrystalizowany, precyzyjny tekst faceta ‘z liściem na głowie’.

  • ~Carrmelita

    Ameli, rzuciłaś wyzwanie ! Podniosłam Twoją rękawicę. Postanowiłam rozruszać mocno już rozleniwioną pod wieczór Psyche i stworzyć układankę z Twoich słów. To była doskonała zabawa upleść własny kilimek z cudzych słów-nitek. Mam nadzieję, że za jednym pociągnięciem przędzy nie popruje się moja rymowanka …Zachęcam innych do zabawy. Posłuchajcie…W rozwartej dolinie są, jak na dłoniŻyły grafitowe cieknących strumieniI rudy żelaza tryskają ze stokówGdy oddech Heliosa umiera o zmroku.Wtem ptak nad Szpiglasowym rzucił okiem w czeluścieSzukając ofiary dopadł serce mojeZamarło w bezruchu wszystko, co wiatr muskaJak zimną krew, straciłam oddech i mowę.Objął skrzydłem w dzierżawę królewskie zamsze perciCisnął cień złowrogi w rtęć Wielkiego StawuI kołował niezłomnie w melanże na haliTkał trwogę włóczką zieloną w patchwork Panu Bogu.O wy, Prawomyślni, gdy oko moje zgaśnieNie grzebcie mnie na zawsze w rozpadlinie grobuLecz spalcie moje truchło i wichrom oddajcieNiech niosą mnie jak ptaka w uściskach żywiołu.Chcę lecieć ponad turnie w przestrzenie niczyjeNiech mnie hołubi Halny, niech mi sukienkę szyjeZatańczyć tam, gdzie szczyty w powietrzu iskrząceGdzie paszcze otwierają, raz po raz, wieloryby śpiące.

  • ~Carrmelita

    Przemykam nieśmiało przez Twój wpis i … nadmieniam, iż Ten Wojownik Światła, to też mój ideał w wolności. Zawsze chciałam nim zostać, próbowałam Go naśladować, … tylko czasami tak trudno się zbuntować bez konsekwencji … A może trzeba pomimo nich ?

  • ~czado

    Na zdjęciu tym, gdzie widać ludzi jest rudawo, na tym poniżej barwy są chłodniejsze, biel niebieskawa, a rudości praktycznie niedostrzegalne. Nie powinno tak być, a jednak się zadrzyło – musiałem nioatrznie pozwolić zadziałać jakiejś automatyce. W aparacie raczej wykluczone, więc w programie na etapie konwersji RAW —> JPG coś poszło nie tak.

  • ~ameli

    Ciekawi mnie Czado, czy stroma góra, na której widać wędrowców, była z lekka rudawa w rzeczywistości, bo teraz spoglądam z „obcego” komputera i cała pokryta jest zwartą zielenią … przyznam, że wolę wersję z mojego monitora, gdzie góry mają zdecydowanie więcej barw, są bardziej kolorowe i w odcieniach cieplejsze (przez to więcej na nich słońca), a niebo u mnie jest bardziej laserunkowe i „czystsze” w kolorze – jakby „lżejszym” błękitem spoglądało…Pozdrawiam….P.S…i z przymrużeniem oka potraktuj mój nocny wygłup pod „Wrócić” ;)

  • ~ania

    cudowne zdjęcia:))) POzdrawiam

  • ~czado

    …militarnej :D

  • ~Jolka

    Tatry w wersji militarnej – piękne .Jak zawsze…

  • ~behemot.blox.pl

    dziękuję, że mogę je u Ciebie pooglądać…:) bo narazie na pojechanie nie ma zupełnie czasu :( pozdrawiam :)

  • ~J

    …..GÓRY… jak ogromne ciemne wieże katedr pod dachem szarych błękitów, codziennie każdy z nas jest coraz bliżej a jednak ciągle na szlaku z samym sobą…..stajemy przed majestatem tego piękna, którym Bóg nas obdarował hojnie, zbieramy po świecie okruchy jego miłości i możemy przez chwilę bywać nad wieżami katedr, bliżej nieba …. tak trudno nie pobiec dalej, gdy ścieżka niewygodna na rozstajach kurzem złocistym wznosi się ciągle dalej i dalej, i mgła przesłania kolejną przestrzeń , którą tak bardzo przecież muszę zobaczyć i nawet nie wiem dlaczego…..przyzwyczaiłam się do siebie zbyt mocno może, a przecież trzeba czasami umieć zrezygnować trochę i zamknąć marzenie pod powieką snu, żeby mogło spokojnie wyrosnąć w innym czasie….po złotym deszczu…..

  • ~fonemka

    jejku co za piękny blog!! chciałam Ci za niego podziękować! kimkolwiek jesteś musisz być dobrym człowiekiem bo dobrzy ludzie kochają góry! dziękuję jeszce raz! będę wpadać :]

  • ~emilka // www.przedsionek-duszy.blog.onet.pl

    Potęga i słabość…Zachwyt i ból…Piękno i strach…To czuję,stojąc na szczycie góry. Panu udaje się to wszystko zebrać..Jak?… Niesamowite.Pozdrawiam,(Pana zdjęcia mnie inspirują,kiedy coś piszę)

  • ~czado

    Dziękuję…… dobrze jest wiedzieć…

  • wolfbitch@vp.pl

    Najpiekniejsze burze sa w gorach … zarazem grozne.Tak czy inaczej tam czuje ze zyje … Pozdrawiam.

  • ~ameli

    Na szczytach Tatr, na szczytach Tatr,Na sinej ich krawędzi Króluje w mgłach świszczący wiatr I ciemne chmury pędzi. Rozpostarł z mgły utkany płaszcz I rosę z chmur wyciska – A strugi wód z wilgotnych paszcz Spływają na urwiska. Na piętra gór, na ciemny bór Zasłony spadły sine,W deszczowych łzach granitów gmach Rozpłynął się w równinę, Nie widać nic – błękitów tło I całe widnokręgi Zasnute w cień, zalane mgłą, Porżnięte w deszczu pręgi. I dzień, i noc – i nowy wschód Przechodzą bez odmiany – Dokoła szum rosnących wód – Strop nieba ołowiany. I siecze deszcz, i świszcze wiatr, Głośniej się potok gniewa, Na szczytach Tatr, w dolinach Tatr Mrok szary i ulewa.Adam Asnyk, Ulewa …a poniżej „Pamięci tych co odeszli za grań” z burzą…To tylko błysk To tylko szmerTo tylko ćwierć sekundy! A już krzykI haka dźwiękKoniec ostatniej rundy Myśl? na nicMyśl? po co Za późno Szkoda, że Promień zgasłA potem już ciemność… Może blask…Czy tak?Jan Długoszz całego serca Dziękuję, coraz lepiej Twoje Tatry „rozumiem” – tym bardziej, że gdy dzisiaj po raz pierwszy wpis czytałam za oknem znowu grzmotne chmury szalały i wody Anioły wiadrami ulewały…… i choć pytań jeszcze wiele to już Tatry bliższe celem… i już teraz wiemy i razem z Tobą Waldku to czujemy, że sporo trzeba trudu i znoju doznać, by tak nieprawdopodobne widoki poznać Pozdrawiam świergotem porannych „narwańców” :)

  • ~ameli

    …a ludziki to malutkie punkciki, zdobywają rudy garb na trzecim zdjęciu od góry i w lewym górnym rogu chmurom za kołnierze zaglądają :) I gdy ich tak wysoko zobaczyłam to tylko jedna myśl jak błyskawica przemknęła: „oby się któryś nie poślizgnął”, ale mogę być chyba spokojną, bo w rzeczywistości ścieżka jest pewnie wystarczająco szeroka, jednak pokazana skala odwzorowania piorunujące robi wrażenie.I gdy na szczycie jesteśmy czujemy się jak zdobywcy i władcy gór, i wydaje się nam, że u naszych stóp legły, lecz gdy kogoś innego na szczycie widzimy,to taki malutki się wydaje…gdzie jemu do potęgi gór… to przecież one niezaprzeczanie królują, a my tylko niepozornym „paziem”być możemy… tak jest naprawdę, bo choć je zdobywamy….nigdy nie posiądziemy :)

  • ~ameli

    ….a może ja rzeczywiście już tam kiedyś byłam, tylko w innym życiu i dlatego nie pamiętam… kto wie?…bo w sumie to, że mnie tak do gór ciągnie to ewenement rodzinny, bo choć najbliżsi w górach bywają, to powiedziałbym, że tak „komercyjnie”, a niespokojnych zdobywców szlaków to raczej wśród nich nie ma… ale pamiętam, że ś.p. dziadek Roman góry kochał tak prawdziwie i szczerze, dzieląc się często znojem wędrówki ze swoimi podopiecznymi (był nauczycielem)… ja wtedy byłam za mała, by z nim iść. Może to po Nim prawieczny atawizm nie chce być uśpiony i kusi wiatrem we włosach, oddechem przestrzeni i drogą bez końca… kto wie?… tak naprawdę nigdy dziadka dobrze nie znałam, ale może z kolejnym szlakiem i zachodem nad falującym horyzontem… poznając siebie poznam i Jego… lepiej… chciałabym…bardzo……i piszesz o śniegu zalęgającym w jarach, pewnie takim jak u Waldka na zdjęciach…to dla mnie takie dziwne i niepojęte, bo w centrum Polski lato już skwierczy nad polami, a w mieście asfalt pod wpływem gorąca wypływa z jezdni zagarniając krawędzie chodników… a Ty jak zechcesz możesz dłonie w śniegu chłodzić… ale jak Czado pisał (bodajże w grudniu 2006): „…w różnorodności piękno i moc” i niech tak zostanie :) Pozdrawiam szemrającym strumieniem – tych dzwięków bardzo mi brakuje, bo tu u mnie nigdzie ich nie spotkam, a innymi nie sposób zastąpić…

  • ~J

    …i gdzie ony są, bo ich nie widzę …..r a t u n k u, kto widzi Tu ludzi w kadrze niech mnie oświeci bo albo rozum albo wzrok straciłam i żadnych towarzyszek Czado nie widzę …..coś jakbym zgubiła patent na widzenie , a może to tylko niektórzy widzą, bo np. Czado zaszyfrował dla nich przestrzeń ,no ale przecież góry widzę ogromne i niebo .. ..nie każcie mi się domyślać..proszę, tu JA NIEWIDOMA tymczasem?

  • ~rude wredne

    dobrze Cię czasem „usłyszeć” wśród Obrazów :)

  • czado

    Pięknie piszesz Ameli… ja tak nie potrafię. Matematyczna część mojej natury wszystko redukuje, skraca, dąży do najprostrzej postaci. Był grad, ale wiatr nas oszczędził, burza przeszła bokiem. Bałem się jej bardzo, znam śmierć od rażenia piorunem – tak niewiele trzeba. Ci ludzie w kadrze to inna kompania, pomagają ocenić skalę. Niektórzy moi towarzysze, a raczej sympatyczne towarzyszki miały trudności – brak wiary i sił, niedpowiedni sprzęt, ale udało się, weszliśmy. Brzurza skróciła do minimum czas zachwytów, na szczęcie udało się zrobić parę zdjęć. Podczas lekkiego gradobicia i deszczu aparat wędrował głęboko w plecaku. Pozdrawiam

  • ~J

    …pięknie piszesz Ameli, i wiesz prawie tak jakbyś tam była kiedyś….mnie sie czasami to udaje, ale z rzeczywistym opisem doznań wcale nie tak łatwo…. o tej porze roku zawsze mi zostaje w pamięci wiatr i srebrne linie potoków i jarów , w których ciągle leżą białe smugi śniegu, no i zmęczenie…..pozdrawiam ….:o)))

  • ~ameli

    Mam wrażenie, że poeta na ścieżki prozy wkracza, bo coraz dłuższe historie nam opowiada… to cieszy… to bardzo cieszy (i pewnie nie tylko mnie)… że „kurz w skarpetkach” nakłania, by dzielić się szerzej swoimi przeżyciami, bo myślę że wszyscy spragnieni ich jesteśmy :) I na razie nie wiem co więcej sensownego napisać, bo niebiańskim pięknem Tatr przytłoczyłeś moje przyziemne myśli Waldku… niewiele w życiu widziałam i wiele rzeczy po prostu sobie wyobrażam, ale dzisiaj „wymóżdżony” niedowiarek z otwartymi ustami tu siedzi i trudno mu pojąć, iż takie cuda na ziemi istnieją. Miałeś rację pisząc pod „Niebem na wyciągniecie ręki”, że trzeba samemu przeżyć, by wiedzieć (dopiszę) by uwierzyć… i rzeczywiście trudno wiara przychodzi jeśli się na własnej skórze tego nie doświadczyło… Muszę się jeszcze z nowym dla mnie widokiem Tatr oswoić, by umysł przestał uparcie mi wmawiać: „To nie rzeczywistość, nie łudź się marzycielko”… ale ja wiem, że on się myli, bo przecież Czarodzieje nie kłamią… prawda?Lecz Twoje widoki gór są dzisiaj dla mnie przecudnym, ale tylko obrazem, nie potrafię sobie nawet wyobrazić, gdybym ja miała tam być, co bym wtedy czuła… tym razem to mnie przerasta.Popatrzę jeszcze, nasycę marzenia barwami i misternym rysunkiem górskich grzbietów… poszukam w poezji może ona mi „wytłumaczy”, pozwoli zrozumieć i wyobrazić jakie przeżycia w Tobie były gdy takim nieopisanym pięknem mogłeś sycić zmysły….cudownie byłoby gdyś sam coś więcej opowiedział nam słowem… nawet o całkiem prozaicznych sprawach: czy wiał wiatr, czy było mroźno, a może bardzo ciepło, jak pachniało i czy ludzie pod niebiosami to Twoi kompanii, czy ostrzeżenia poskutkowały… ojej chyba Was burza nie spotkała, co?… bo jeśli była podobna do tych, które nad moim miastem ostatnio przechodzą… strach pomyśleć. Uwielbiam burze, a szczególnie dźwięk gdy piorun jakby rozrywał niebo… taki przeciągły, głęboki i charczący… wyobrażam sobie wtedy iż niebo dla chodzących po ziemi się otwiera……ale gdybym miała taką burzę przeżyć w górach?…. przy zachowaniu zdrowych zmysłów, raczej by się nie udało… serce od pikotania by wysiadło – klatę rozsadziło… a może ze strachu bym zemdlała i po krzyku – nic bym nie pamiętała, bo też potrafię się okrutnie przestraszyć…ale dosyć gdybania…Popatrzę jeszcze… pokontempluję może wyobraźnia rozwinie skrzydła, a na razie takie oto słowa w moich myślach się rodzą gdy patrzę na Twoje Tatry… Czado:melanże, patchworki, włóczki zielone, rudy żelaza, królewskie zamsze, wieloryby śpiące……i jak tu z tego stworzyć sensowną całość już nie wspomnę o poezji ;P…ech myśli ociężałe są… przestrzeni i wiatru już potrzebują.P.S. Znowu dużo napisałam i w sumie to o niczym, chyba inaczej nie potrafię :( wybaczcie pustosłowia.Dlatego mnie tak dziwi, że Waldkowi wystarczy jeden wyraz niekiedy, a my tyle możemy z niego odcztać.Dobrej Nocy i snów o Tatrach Zachodnich

  • ~Nina

    Hej. Super blog. Podoba mi się bardzo, bardzo….. Zaparszam do mnie na http://www.bajki.xx.pl U mnie są także ciekawe obrazki, dodatki i zamówienia. Zaparszam i liczę na koma od ciebie. Poleć mnie znajomym

  • ~takitenkrakow.blog.onet.pl

    rewelacyjne zdjęcia!! pozdrawiam:)

  • ~rude wredne

    potęga.

  • ~J

    ……według Paula Coelho…..”Wojownik światła często robi rzeczy odbiegające od przeciętności.Może tańczyć na ulicy, idąc rano do pracy. Patrzeć nieznajomym prosto w oczy i mówić o miłości od pierwszego wejrzenia.Bronić poglądów, które innym mogą wydawać się śmieszne.Wojownik światła pozwala sobie na takie dziwactwa.Nie lęka się opłakiwać starych smutków ani radować nowymi odkryciami.Kiedy czuje, że nadeszła pora, porzuca wszystko i wyrusza na poszukiwanie przygód, o których marzył.Kiedy odkrywa, że jest u kresu sił, bez poczucia winy porzuca walkę dla jednego czy dwóch szaleństw.Wojownik nie trwoni czasu, by odgrywać role, które chcą mu narzucić inni „………..jesteś nim przecież, pakujesz wtedy swój sprzęt fotograficzny i idziesz w góry szukać światła i cienia…………pora zmykać…

  • ~fox_21

    Ślicznie dziękuję za przepiękne ujęcia naszego górskiego krajobrazu. Od pewnego czasu jestem stałym gościem na Twoim blogu.Jeszcze raz wielkie dzięki. Pozdrawiam.:)))

  • ~paula

    …iść…zawsze po szczytach nigdy doliną chocby z obu stron była przepaść tylko tym szlakiem dojdzie sie do celu…