Blog roku 2005

Drogą polną…

 

 

 

 

 

 

… wrócę.

Dodaj komentarz

HTML

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.

Plain text

  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Udowodnij że nie jesteś robotem!
  ____     __     ____    ____    _____ 
| ___| / /_ |___ \ |___ \ |___ /
|___ \ | '_ \ __) | __) | |_ \
___) | | (_) | / __/ / __/ ___) |
|____/ \___/ |_____| |_____| |____/
Wpisz kod z ASCII art.

Komentarze

Komentarze: 

  • ~Jolka

    Krasnoludki-do poprawki !



  • ~Jolka

    Jestem „na głodzie”……



  • ~Iga

    No cóż każdy chce odpocząć po trudach całego pracowitego roku,nawet nasz Czarodziej.Nie wątpię w to,że nawet jego odpoczynek to z aparatem fotograficznym w ręku.A jak wróci z wypraw to ujrzymy niejeden przepiękny krajobraz zamknięty dla nas w fotografię.A My jak zwykle będziemy……………….po tak długim czekaniu spragnieni nowych wrażeń.Pozdrawiam.



  • ~lea

    Czy to zaduma, czy smutek, tworzy jedyny i niepowtarzalny nigdzie indziej smutek. To prawda, że historia ostro doświadczyła ten rejon. Może dlatego nawet wiatr jest tam inny, a przyroda zdaje się oddawać hołd coraz bardziej zapomnianym połemkowskim wioskom…..Jest takie zdjęcie („Czas” wrzesień 2004) w archiwum Naszego Czarodzieja, które przemawia w prosty, a jakże wymowny sposób…. Moim zdaniem najpiękniejsze ze wszystkich jakie kiedykolwiek widziałam…….Na koniec odrobina prywaty ;-) Z niecierpliwością czekam na Twoj powrót: http://mybottles.blog.onet.pl/ PozdrawiamEla



  • ~J

    …OK, jutro rozpalę wieeelkie ognisko, zrobie zbiórkę wszystkim moim krasnoludkom , zaproszę bieszczadzkie smoki i zacznę czarować Czarodzieja powrót na bloga , prawie pewna jestem ,że się uda…ostatecznie te moje zielone oczęta już od jakiegoś czasu iskrzą się na żółto w mglistych podróżach mojej baśniowej krainy….już czas ….

  • ~ameli

    Wiemy, że wrócisz… tylko kiedy?Rude już 12 dni naliczyła… ja myślę, że około 14-tu Ciebie nie będzie, ale i tak trudno się czeka jeśli nie wiadomo dokładnie ile czasu ma minąć… gdybyś napisał kiedy wracasz wyszlibyśmy drogą polną Tobie na spotkanie… choć patrząc po wpisach… to i tak na zmianę czatujemy tu na Ciebie :D Pozdrawiam serdecznie…i niech w końcu słońce wyjrzy, byś w jego promieniach radosnych widoków zaznał.

  • ~ameli

    J. poproś swoje krasnoludki, również w naszym imieniu, by rozpędziły chmury nad bieszczadzkimi smokami, bo jeśli Czado w Bieszczadach tego rzewnego płaczu aniołów wysłuchuje, to pejzaży nam niewiele złowi… zawsze wtedy aparat głęboko w plecaku chowa.Ale patrząc ostatnio na aurę w naszym kraju to wszędzie może mieć rosę w skarpetkach zamiast kurzu… no chyba żeby na Majorkę wybył…ale nie sądzę, by ukochane góry dla obcego słońca i plaży poświęcił…jednak nie dowiemy się gdzie był póki nie wróci…

  • ~ameli

    Tylko jeśli Czado jest w górach,a tym bardziej w Bieszczadach to pewnie dla Niego tak, jakby był w domu… tyle że bez ścian i drzwi, za to z olbrzymim oknem aż po horyzont :)

  • ~ameli

    Wstyd się przyznać, ale zimą „zgubiłam kluczyk” do Twojej krainy – teraz wiem jak tarfić… dziękuję… odwiedzam, ale jeszcze tak nieśmiało… bez słowa.Masz rację, że Beskid Niski czaruje „dziwnym, spokojnym smutkiem” – jak napisałaś. A może to nie do końca jest smutek tylko zamyślenie… jakby zawieszenie w czasie? Choć historia tych terenów bardzo smutna to nie łzy lecz zadumę u mnie wywołuje… podobne uczucia towarzyszyą mi gdy oglądam zdjęcia z Bieszczadów.Zdjęcia Waldka tchną ową ciszą… można powiedzieć ponadczasową ciszą jaka zapanowała na tych terenach, gdy ich prawowitych mieszkańców zabrakło.Ale też Beskid bardzo radośnie mnie oczarował, gdy byłam tam w maju… Wołtuszowa w białych kwiatkach była skąpana, kaczeńce niemal z każdego rowu się uśmiechały i ta soczysta, nieskazitelna zieleń buków – na długo pozostaną mi w pamięci…myślę, że na zawsze :) Pozdrawiam

  • ~ameli

    To jedna z moich ulubionych i pierwszych jakiej się nauczyłam, ale moich myśli nie chciała opuścić jesienią… kiedy zobaczyłam fotografie z 1 i 2 października 2006.Kiedy poznaję nową piosenkę wyobrażam sobie jej treść – miejsca, sytuacje itp, które opisują jej słowa. I kiedy ujrzałam te poranne mgły i nieśmiałe jesienne słońce pomyślałam… jak to możliwe, że Czado sfotografował moje myśli?…jeszcze od rosy rzęsy mokre,we mgle turkoce pierwsz bryka,słońce wyrusza na włóczęgę…

  • ~ameli

    Ech… czasami bez korekty się nie obędzie, bo po części sam Internet wymusza ją na nas jeśli tu chcemy umieścić zdjęcie.Czado już nie raz o tym wspominał… m.in. w Księdze Gości, str.8, post z 2007.01.04 – w odpowiedzi ~fenix007 pisał…”…Każda fotka przechodzi przez program graficzny. Inaczej się nie da, bo nie można prezentować zdjęć w formacie RAW. Podczas zamiany RAW-u w JPEG jest nieskończenie wiele możliwości wpływania na kontrast barwę itp. Staram się odtworzyć możliwie najlepiej to co widziałem….”…dalej przeczytajcie sami…zachęcam, słowa samego Czado wyjaśnią wszystko :) Osobiście wielokrotnie zachwycam się i dziwię barwom jakie udaje się Waldkowi pochwycić, ale trzeba wierzyć „na obraz”, choć pewnie i tak fotografia nie zawsze jest w stanie pokazać to, co fatycznie powodowało przyspieszone bicie serca i zachwyt Naszego Wędrowca.Od kiedy sama zajęłam się fotografią cyfrową wiem, że na nic „cudowny” PS skoro materiał wyjściowy jest kiepski. Oczywiście można przy pomocy różnych opcji i filtrów zdziałać „cuda nie widy”, ale wtedy kreujemy zupełnie nowy obraz… a co z ulotną chwilą, którą staraliśmy się pochwycić i z radością fotografowania jaką wtedy mieliśmy?… niestety umyka nam – jej prawdziwość zaciera się. Ale to bardzo obszerny temat, bo zupełnie inaczej jest w sytuacji kiedy ktoś celowo używa programu komp. by „zniekształcić” rzeczywistość i próbuje wykreować swój „nowy” wyimaginowany świat….jednak natury nie ma co na siłę poprawiać, w końcu Największy Mistrz ją tworzył… i to niemal przez tydzień.Pozdrawiam Wszystkich czekających – cierpliwych i tych mniej… ja od kilku dni chyba już do tych drugich się zaliczam…. ale niech tam… przynajmniej Waldek od komputera sobie odpocznie :)

  • ~rude wredne

    wracaj już… już 12 dni…

  • ~Jolka

    Uchyl ,proszę, rąbka tajemnicy:cóż to za wygrana?

  • ~J

    ….ale oj tam, może tej choroby sierocej nie dostaniemy, a póki co za kołnierze deszcz, w skarpetkach rosa, a ze słońcem nad Bieszczadami chmury się przeganiają…Czarodzieje w plenerze łowią nam pejzaże…. a my czyli i ja moknę sobie w bieszczadzkich chaszczach i ciekawe czy Ty Czado też?….;o)))

  • ~Carrmelita

    Apetyt rośnie w miarę czekania, Czado… Wracaj więc bezpiecznie z workiem fotograficznych prezentów. Gratuluję zasłużonej wygranej ! To jednak dziwne uczucie, gdy jeszcze tak niedawno spacerowałam z Ameli, a potem sama, w każdej z tych fotograficznych rzeczywistości … jak Alicja w po drugiej stronie lustra …

  • ~Violcia

    wskakuje w biegu …. i co widzę? jak zwykle piekne ujęcia …..więc Pozdrawiam

  • barszczon@op.pl

    Co rozumiesz pod pojęciem „obrobienia na komputerze”? W fotografii klasycznej proces obróbki obejmował cały ciąg – od wywołania filmu przez naświetlanie i kadrowanie do wywołania odbitki. Nie wspomnę o doborze rodzaju papieru. Teraz to wszystko wykonuje się na komputerze (przy zdjęciach cyfrowych i skanowanych). Zresztą w pokazywanych zdjęciach obróbki jest raczej niezbyt wiele. Pozdrawiam

  • ~Julia

    Czekamy na Ciebie i nowe fotografie. Pewnie jestes na wakacjach. Pozdrawiam!

  • ~scootereq

    Zdjęcia na tym blogu oglądam już prawie 3 lata i każde jest warte pokazania. Nie ma znaczenia, czy któreś były podciągane programem graifcznym, czy nie – wazny jest efekt. A drobny retusz zdjęcia nie jest przecież fotograficznym przestępstwem. Serdecznie pozdrawiam Pana Czado;)

  • ~Jolka

    Wracaj już wreszcie,bo grozi nam choroba sieroca lub objawy zespołu odstawienia…

  • ~lea

    nie wiem czy te zdjęcia były poprawiane, ale z całym przekonaniem mogę potwierdzić, że dokładnie tak wyglądają te miejsca… A jeśli zostały poprawione, to prawdopodobnie tylko dlatego, że aparat nie oddał atmosfery danej chwili. Znam wielu fotografów, ale tylko ten przedkłada uczucia nad jakość. W sumie tworzy to jakość samą w sobie, dzięki czemu czuję się jakbym tam była …….PozdrawiamEla

  • ~lea

    ameli, pamietam, że zwykłaś mnie odwiedzać, więc może jedna z takich dróg zaprowadzi Cie kiedyś znowu do „myli zapamiętanych na szkle” A co do tych miejsc, to żadne inne miejsce tak jak Beskid Niski nie potrafi czarować prostotą i dziwnym, spokojnym smutkiem………Pozdrawiam i cieszę się, że jest ktoś kto doskonale potrafi nam te klimaty przekazaćEla

  • baczynska@op.pl

    http://anika-inn.blog.onet.pl/ ja też obrabiam. Dla mnie to ciekawsze. A zdjęcia: BOSKIE. Ta przestrzeń mnie powaliła :) Zapraszam do mnie.

  • ~emilka

    poprawione czy też zmodyfikowane…Czy to ważne,skoro mi to zupełnie przypomina moją ulubioną łąkę na skraju lasu i dzieciństwo?Takie same kolory i widoki.Patrząc na te zdjęcia czuję to samo co wtedy-gdy byłam mała dziewczynką szukającą drogi w trawie…Pozdrawiam,

  • ~missmedicine.blog.onet.pl

    przy dobrym sprzęcie poprawki są zbędne… problem pojawia się, kiedy wykorzystywany sprzęt jest… hm… niezadowalający ;) fotografuje się coś, co zapiera dech w piersiach, a na monitorze widzi się przeciętność. A wystarczy kilka kliknięć, aby przywrócić urok chwili :) pierwsze zdjęcie jest olśniewające!

  • ~foto-mj.blog.onet.pl

    Ja również nic nie poprawiam. Zmieniam tylko rozmiar. Czasami kadruje i to wszystko:) Ale pejzaże i kolorystyka przepiękna! Pozdrawiam serdecznie – Majka.

  • ~mrs. teller

    nie wszyscy poprawiaja fotki z programach ja np publikuje te ktore zrobialm no jedynie zmieniam format by sie zmiescily , po co poprawiac je skoro same w sobie sa piekne ;)

  • ~Radek

    Taką drogą to można iść na koniec świata albo i jeszcze dalej. Świetnie oddałeś jej urok. Gratuluję wyróżnienia!Przy wolnej chwili zapraszam do mnie – http://www.album-foto.blog.onet.pl Pozdrawiam

  • ~fotograficzny-schowek

    Cudne, gratuluje wyroznienia:)

  • ~a.

    teraz prawie wszyscy obrabiają zdjęcia w programach graficznych, zarówno szanujący się zawodowiec jak i zwykły amator. Nie wiem czy mam z tego powodu płakać czy się śmiać. Może zazdrościć ludziom którzy mają PSa czy Corela i potrafią się nim posługiwać. Jak są takie programy, to dlaczego mamy z nich nie korzystać? byle to służyło zdjęciom a nie im szkodziło.

  • ~ameli

    Widzę, że nie tylko Nasz Czado ma możliwość i czerpie radość z przechadzek ścieżkami dawnej Wólki… dooobrze macie…szczęściarze z Was – mieć dom w tak uroczym zakątku … też bym kiedyś chciała.Serdecznie pozdrawiam i dróg pięknych jak marzenie życzę

  • ~ameli

    Z tymi słownikami to oczywiście żartowałam ;P I proszę…tylko nie myślcie, że ja to niby taki omnibus jestem… co to – to nie!Jedynie siła wyższa jest w stanie zmusić mnie do korzystania z „wyniosłych” ksiąg, choć i ta bywa niekiedy bezsilna wobec mojego lenistwa jak i upartości co do własnych, ale niestety niesłusznych przekonań.

  • ~mAnna

    Niezapomnianych wrażeń, które nam prześlesz po powrocie. Do zobaczenia!

  • ~Jolka

    Wracaj szczęśliwie,do domu i do nas…Bo wszędzie dobrze,ale w domu najlepiej…

  • ~Aś

    Jak kolorowa panny krajka :)

  • ~mama

    Wrócć, ale idź powoli…to rozkaz..:))

  • ~Monique

    Pięknie… tak sielankowo… Bardzo mi się podobapozdrawiamMoniquehttp://avangarda2007.bloog.plhttp://argo.bloog.pl

  • ~joanna

    cudowne zdjecia!!! widac ze robione z fascynacja dla przyrody.

  • agusia8486@onet.eu

    Świetne zdjęcia!!! Aż dodałam Pański blog do moich linków! Bardzo kocham góry, szczególnie nasze Tatry! Jestem zafascynowana tą przestrzenią, gdy jestem wśród nich. Mam pytanie: czy mogę zapisać sobie na kompie parę zdjeć? pozdrawiam – agarafal.blog.onet.pl

  • ~farban

    A to wszystko takie znajome :) i na wyciągnięcie ręki… szkoda że nie mam czasu tam chodzić

  • ~Mała Mi

    Jak????Jak ty to robisz??? Codziennie chodzę z psami podobną scieżką, widze te same kwiatki, zboża i trawy!ale moje są…szare i zwykłe!

  • ~lea

    Zawsze, kiedy chodziłam tymi drogami marzyłam żeby zatrzymać je w pamięci. Nie robiłam zdjęć, bo wydawało mi się, że nie sposób tego odtworzyć………..Do dziś.Dziękuję i pozdrawiamEla

  • ~ameli

    Wybaczcie mi ten ‘standartowy gulaż’ i wszystkie inne byki, które tu niechcący lub nieświadomie hoduję…. ostatnio mało czytam i to ewidentnie jest tego przyczyną… by nadrobić półroczne zaległości sporządziłam już na lato listę lektur obowiązkowych i długo wyczekiwanych.A może sami coś ciekawego mi jeszcze polecicie – w sumie czytam wszystko… oprócz komiksów… słownikami też nie pogardzam, a ortograficznym w szczególności ;P

  • ~takitenkrakow.blog.onet.pl

    chetnie zagubiłabym sie pośród tych dróg…

  • wolfbitch@vp.pl

    Czuc zapach.

  • ~J

    …miedzą pól złoconych,leśną ścieżką poprzez łąki kwietne pełne ziół i kwiatków bliskich oczom i tak znanych…wrócisz?….i zaczarowanych chwil będzie więcej….wrócę….

  • ~Carrmelita

    Tak, w zgodzie i z nadzieją na nowe pejzaże. Co do naszych wspominek o wycieczce, Ameli, to ciepło mi się zrobiło na duszy i roześmiałam się nad tymi nieszczęsnymi frytkami, plackiem i gołąbkami. To były niezapomniane i komiczne chwile. W kwestii nocnego minięcia się na ulicy Zdrojowej z Czado, to ten wspomniany przez Ciebie warkocz mogła mieć żona Waldka. Ja wtedy na trzech przechodniów nie zwróciłam uwagi, gadając o czymś zapamiętale, ale Ameli można wierzyć, ona ma oko ! To mogło być nasze pierwsze ‘wpadnięcie’ na/do Czado w rzeczywistości rzeczywistej.

  • ~Carrmelita

    Tak, bo co parę kroków zmienia się ujęcie, krajobraz, ale ten finezyjny zakręt ścieżki i układ drzew przypomina mi Wólkę. Mam pewność tylko na 99%. Czado był przecież w tysiącu różnych zakątków, w które ja nie dotarłam i może właśnie jeden z nich nam pokazuje i jest on podobny tylko do Wólki.

  • ~ameli

    …jeśli i Ciebie oczy i pamięć nie mylą to nie śnimy tylko na jawie marzymy :D P.S. czyli ta góra to Glorieta?…dobrze wiedzieć, ale widzę po znaku ?, że też pewna na 100% nie jesteś…

  • ~ameli

    Ojejku Czado…czy to nie jest przypadkiem droga z Iwonicza Zdr. do Rymanowa Zdr. przez Przymiarki?Rozpoznaje to miejsce i chyba moja pamięć mnie nie myli, ale jakże to wszystko odmiennie teraz wygląda… Też wracałyśmy tamtędy pod wieczór, ale zamiast tej ciepłej, różnorodnej w roślinności łąki rozciągała się płachta soczystej zieleni młodych pędów traw :) Pamiętam jak w tamtym miejscu próbowałam uchwycić w kadrze trójkolorowy „minimalizm”: pas ciemnej zieleni lasu (z Twojego pierwszego zdjęcia), nad nim nieskazitelny błękit nieba z zabłąkanym białym obłoczkiem, a przed nim dywan veronese’owej zieleni pola – oczywiście niezbyt się to udało, bo niebo nie chciało być błękitne kiedy pole zielone było – standart ;PGdy schodziłyśmy z Przymiarek do Rymanowa wieczorne chmury i zachodzące słońce rozpoczęły swój zaklęty taniec pożegnania dnia i szkoda, że to wszystko za naszymi plecami…bo szłyśmy w przeciwnym kierunku niż zachód słońca. Przed nami nad Rymanowem rozciągąło sie już nocne niebo spowite ciemnym – pruskim błekitem, a czuwanie nad snem mieszkańców tej uroczego miasteczka rozpoczynał znajomy Łysogłowy. W pełnej, owalnej krasie na niebie świecił tego wieczoru i nawet w kadrze (bez poruszenia) dobrze dał się uchwycić. Gdy doszłyśmy do Rymanowa i w małej pizzerni zasiadłyśmy do kolacji… na dworze było już ciemno :) Z tamtą kolacją pozostały zabawne wspomnienia, bo nie znając miejscowych kulinarnych zwyczajów ja zagryzałam frytki plackami ziemniaczanymi (które w menu widniały jako specjał z gulażem), a Carrmelita gołąbki ziemniakami (tu wyjaśnienie…dla Carrmelity prawdziwe gołąbki są bez ryżu, stąd zamówiła zimniaki i jakże ogromne było zdziwienie gdy przyszło jej ryż „pyrkami” do żołądka transportować :D I tego wieczoru chyba się nawet Waldku minęłyśmy na Zdrojowej… nie jestem pewna… było już ciemno, a ja nie mam zbyt dobrej pamięci do twarzy. Wtedy mój wzrok obserwatora przechodniów przyciągnęły żywe i spężyste ruchy pana w czarnym polarze z roześmianą buzią i groźnymi brwiami…adorującego dwie damy, a jedna z nich miała chyba długi warkocz..a może mi się zdawało? – nieważne…Jeśli to Ty byłeś chyba można uznać to za (trochę naciągane, ale…) spotkanie ?Jak miło to wszystko wspominać i na nowo przeżywać… chciałabym tam być znowu…P.S. Korzystając z okazji zapytam o górę – tę zalesioną, którą widać na drugim zdjęciu po prawej… Czy to może Glorieta? Mam duży kłopot w określeniu jej nazwy, a jeśli coś nie wiem spokoju natrętnie mi nie daję – więc proszę.. pomóż w dylemacie, bym poprawnie mogła podpisać swoje zdjęcia :) Dziękuję, że jesteś i pomimo tylu obowiązków znalazłeś dla nas czas..pakuj ten placak jak najszybciej, tylko żeby za ciężki nie był ;) i ruszaj w drogę wędrowcze niespokojny, bo z nią kolejne nowe zdjęcia nam przyniesiesz… czekamy … teraz już cierpliwie i spokojnie…. i w zgodzie :)

  • ~Carrmelita

    Czy ja śnię ….. czy to Wólka nad Iwoniczem Zdr. ? 1-sze zdjęcie, to jakby spojrzenie na las w kierunku na Przymiarki i Sroków Dział ! Kolory, które widziałam tam około 15 czerwca nie były tak różnorodne ( dominowała zieleń i złota poświata słońca ) ale zapowiadały przemiany w roślinach. Teraz w powodzi zieleni i rudości łąk, błądzą wrzosowe łany kwiatów, a wszystko w wieczornym świetle zmierzchu. Wszystko faluje, gdy zawieje wiatr. Bajka ! Wydaje mi się, że wskazówki zegara cofnęły się …. i idę tą ścieżką, a trawy szeleszczą mi po spodniach. Na zdjęciu 2-im chyba patrzymy na Wólkę ( nie istniejący już wieś na wypłaszczeniu nad Iwoniczem ), a w tle jest pagórek Gloriety ? Na 3-ciej fotografii Czado ‘przytulił się’, by złapać oddech, do pojedynczych drzew przy szlaku, do ściany roślin na rozległej polanie. Ta seria przypomina mi jakoś dziwnie kolorystykę połonin bieszczadzkich …

  • ~rude wredne

    A pamiętacie harcerską piosenkę ‘Krajka’ ? Jakoś nieodzownie mi się skojarzyła i cały czas ją nucę:)I coby nie zakrawało o bałwochwalstwo, powiem tylko, że fotografie są… wspaniałe!:) Lecz zawstydzają mnie potężnie, bo przecież podobne widoki mam na co dzień, a tak często nie potrafię spojrzeć na nie w ten sposób…

  • ~Julia

    Taka droga polna przejsc, az do samego kresu. Zakochac sie w mijanych trawach, zachlysnac cisza, uspokoic nerwy- po calodziennych meczacych zajeciach. Taka droga isc i w ciszy- rozmyslac …

  • ~nantesfan

    puść kiedyś zdjęcie ktorego nie obrobiłeś na komputerze.